fotoblog | mail




2008
grudzień
listopad
październik
wrzesień
sierpień
lipiec
czerwiec
maj
kwiecień
marzec
luty
styczeń
2007
grudzień
listopad
październik
wrzesień
sierpień
lipiec
czerwiec
maj
kwiecień
marzec
luty
styczeń
2006
grudzień
listopad
październik
wrzesień
sierpień
lipiec
czerwiec
maj
kwiecień
marzec
luty
styczeń
2005
grudzień
listopad
październik
wrzesień
sierpień
lipiec
czerwiec
maj
kwiecień
marzec
luty
styczeń
2004
grudzień
listopad
październik
wrzesień
sierpień
lipiec
czerwiec
maj
kwiecień
marzec
luty
12.02.2004 :: 00:39

Krakuski i tak dalej, fantastyczne miasto! czemu ja sie tam nie urodziłam? tak to jestem jedynie intruzem ale dobra niech i tak będzie dzieki opatrzności że mam szanse je w ogóle oglądać. Tylu sklepów nie ma na chmielnej i nowym świecie razem wziętych, i tylu tych TRENDY lokali, na każdej ulicy ze 2. W żadnym nie byłam poza tym "old fashioned trendy" czyli Jamie Michalikowej, to jest miejsce, które działa na moją wyobraźnię. Jak pomyśle o tym całyn "światku" artystycznym, który zamiast pieniędzy dawał właścicielowi swoje wiersze i rysunki.
W Kazimierzu zimą wieczorem to sie nic nie dzieje, dokładnie nic, wszyscy siedzą w tych knajpach no więc przeszłam się, obeszłam synagoge i poszłam w ślady innych :) świetne są te restauracje jedyny mankament - nie było karpia po żydowsku, no prosze państwa przecie to skandal. Wielka metropolia, jak sie nie lubi rozmawiac to trzeba uważać na starszych krakusów :) w antykwariacie sprzedawczyni opowiedziała nam dokładnie historię młodego malarza który zapił się na śmierć, a z kolei mieszkaniec Kazimierza przez 20 minut opowiadał swoje perypetie z turystami kiedy w środku nocy postanowił pomóc zbłąkanym podróżnym (czyt. nam :) No i wygonili nas prawie z Wawelu, bo weszłyśmy do jakiegoś miejsca gdzie nie wolno sie zapuszczać, może tam trzymają tego całego smoka?

Komentuj (0)


12.02.2004 :: 22:57

Jestem piepSZoną galerianką, spędziłam tam dzisiaj 3,5 godziny polowałam na numerki ale cholera... nie ma ubrań z numberkami których brakuje na sto.blog.pl, trudno i tak mam kilka fotek z cyferkami - tak dla własnej przyjemności. Dłużej niż 3 godziny to wytrzymać nie idzie, zwłaszcza jak sie nie ma pieniędzy żeby cokolwiek kupić, jak to ja mówię "jak człek na diecie w cukierni" noo tak sie czuję i tyle. A ponieważ teraz mam ferie, to wszyscy ode mnie czegoś chcą, tak więc jutro przebrana za super-komputero-speca jadę podłączać jakiś sprzęcik. Ja naprawde nie wiem kompletnie jak to sie robi, i jeszcze mam jakiś kabel kupić... ale czego sie nie robi dla własnej krwi? Z rodziną to sie najlepiej na zdjęciach wychodzi (li tylko)

Komentuj (2)


13.02.2004 :: 13:29

Los jest dla mnie ostatnio bardzo łaskawy, jak czegoś chcę - to to dostaje. Te wszystkie prezenciki które mi sprawia są naprawde - w porównaniu z moim wcześniejszym życiem pełnym pecha czymś niesamowitym. Podejrzewam że jeszcze sie przejade ale jak spadać to z wysokiego konia jedynie. Wtorek: Dniem w którym kupuje obiektyw, myślałam że nie będe miec pieniędzy na to wszystko do wakacji, a teraz.. marca nie ma a ja kupuje to cudo. Mam naprawde przechlapane, uzalezniłam się od błysku lampy, błyskam nią sobie teraz w oczy żeby przez chwile poczuć, że żyję.
Poza tym jezeli chodzi o pracę i obowiązki, 50 zł za wetknięcie 3 kabli do komputera, tak mogłabym żyć codzień. Mama chce na urodziny aparat cyfrowy, szkoda że moja bogata familia nie ma żeby jej ixusa sprawić :/ ni jak nie idzie wytłumaczyć że cyfrówka za 300zł to szajs do potęgi nie wiadomo której. Mimo tego moja walka trwa.

Komentuj (0)


15.02.2004 :: 23:23

No tak, koniec tej zabawy oniryczne 3 tygodnie mineły szybciutko jak sen. A teraz może się wreszcie Estera pojawi? Estera i 100$ = pełnia szcześcia.

Komentuj (0)


16.02.2004 :: 13:51

Generalnie czy Masłowka Koniecznie musi być trendy? Dobra niech se będzie :] Wcale we wtorek obiektywu nie będzie dupa dupa dupa. Teraz tylko mysle jak przeżyć te 3 miesiące tragedia :| Już postanowiłam że będę się obijac i nie stresować kompletnie z kolei jak sie nie stresować próbując sobie wyobrazić jak sie pozyskuje sól? dupa dupa. Rzecz która (mam nadzieję) utrzyma mnie przy życiu przez te piekielne 3 miesiące jest tutaj

Komentuj (0)


16.02.2004 :: 19:33

Stwierdziłam, że fotoblogi sa dobre dla syfraków a tak to co ja moge "cyfra sprzyja pstrykactwu" a czymże są fotoblogi? Pochodem pstrykactwa. Więc mój będzie inny nie będzie reprezentował wszechobecnego trendu pstrykactwa i będzie pomnikiem ku czci szanowania światłoczułej emulsji. Przymierzam się do kupienia rzutnika, slajdy to jest to! a że i tak odbitek nie robie... będa świetnym rozwiązaniem. Najsampierw jednak kupię aparat taak to by nawet miało sens. Jak chcesz oglądac swoje zdjęcia wpierw je zrób!
No! a jak kupie sobie tę idiotokamere ixusa to będe sobie pstrykac i wpadnę w znienawidzony(ale jakże upragniony!) wir tysięcy testowych zdjęć, i podążę przetartym przez tysiące foto-blogo-użytkowników traktem pstryk-pstryk.

Komentuj (1)


17.02.2004 :: 16:31

Kiedy rano podczas wychodzenia z metra uderzył we mnie podmuch wiatru i odebrał mi na moment możliwość zaczerpnięcia powietrza pomyślałam że śmierć PRZEd lekcją fizyki byłaby jedną z weselszych śmierci jakie mogę sobie wyobrazić. Co innego ze śmiercią PO fizycznych konfrontacjach, takowy zgon zasługiwałby na nagrodę najbezsensowniejszego. Dlatego mimo wszystko podziękowałam płucom że przełamały opór bezlitosnej przyrody i nabrały mieszanki tlenowo spalinowej, po czym ruszyłam przed siebie na spotkanie z (nie)znanym. Szkoła, szkoła, panie i panowie wraca nowe!

Komentuj (1)


18.02.2004 :: 17:03

Autobiografia Marca Chagalla, też bym chciała zamknąć się w ciepłym ciemnym miejscu i przez szybke oglądać pięknych i silnych ludzi w świetle słońca. Takie chore marzenia przychodzą mi do głowy tylko wtedy kiedy jest u mnie zimno. a Dziś jest.

Komentuj (0)


22.02.2004 :: 14:25

Chciałabym pospacerować po ulicach i uliczkach warszawy, ale w szlafroku zimą jest to ryzykowne. a zmiana odzienia nazbyt męcząca! Więc czekam i czekam nawet nie wiem na co. Chyba wróce do łóżka, jedyne sensowne zajęcie jakie umiem sobie dzisiaj znaleźć.

Komentuj (0)


28.02.2004 :: 02:04

Nie mam czasu i ochoty silić się na piękny i wyszukany język, pragnę jedynie kandyzowanego melona którego nawet na placu na rozdrożu dostać nie sposób i myślę o swoich zakwasach po akcji ćwiczenia która trwa nadal. A tak myślałam że w niemczech są tańsze obiektywy ale nie, jakby nie przeliczac euro wychodzi tyle samo co u nas, więc z fotografowaniem żegnam się na czas nieokreślony ale na pewno do końca lutego i połowy marca tak tak tak. I mówię wszystkim wszem i wobec że mimo tego IŻ fotobloga zaposiadam cyfrówki nie, więc nie będę pstrykac wnętrza swojej torby bo primo nie mam obiektywu (bolesne oj bolesne) a secundo (nie primo voto!:) i tak nie zamierzam marnować klatek filmu na takie rzeczy jak ekhcjcośtam. Jutro idę odwiwedzić Bartka, jeżeli z tego wyniknie kuriozum w postaci mojej głowy to chyba się namyśle i sobie coś cyknę, mam jednak nadzieję że nie_będę_musiała. Dla niewtajemniczonych (witajcie niewtajemniczeni) Bartek to jakiś boski fryzjer o którym wszyscy słyszeli nikt go nie widział. a Teraz nieobiecywany wcześniej kącik zwierzeń. Jak dziś ustaliłam z moją siostrą, twórcy average photo, czyli knotów. Oto zapodaję zwierzenia na dziś:

- Przysięgam wszem i wobec że NIGDY nie zrobiłam zdjęcia zachodowi słońca

- Ani kotkowi

- Nie czytam Fluida i Lajfstajla

- Nie czytam Acivista (dobra kłamię)

to taka próba lansu no wiecie, ten internet i ci wszyscy moi wielbiciele, czucie się trendi jest takie podbudowywujące.
na dzisiaj koniec wynurzeń starego włamywacza i dobranoc.


Komentuj (1)


29.02.2004 :: 12:49

Kandyzowany melon. chciałabym złapac w dwa palce taki żółty lekko przezroczysty pasek, pachnący hmm wydaje mi sie że tylko cukrem. Zbliżyć powoli do ust, uśmiecham się na samą myśl. i dalej pierwszy gryz, własciwie nie poczuje smaku dopiero za drugim razem, zimą tez kandyzują melony robią tak cały rok.

Komentuj (1)


29.02.2004 :: 20:40

Blog pisany i na nim takie błahostki. Na blogu ze zdjęciami wszystko jest równo przycięte wykadrowane i idealna liczba klatek w miesiącu. Zero denerwującego układu liter, pedanteria która przejawia się w moim charakterze jest czysto sieciowa, w codziennym życiu można odnieść wrazenie że nie mam tej cześci móżgu która by za nią odpowiadała.
Zanikła we wczesnym dzieciństwie kiedy układałam kredki koloroami lub/i długością.

Wczoraj dowiedziałam się że piosenki Placebo nie mają żadnego sensu i że samemu się je interpretuje, zadziwiły mnie moje interpretacje szczególnie tekstu Pure Morning, jest jak jest. Placebo potwierdza.


Komentuj (1)